piątek, 18 września 2009

Nowe oblicze kolekcjonerstwa

„Kolekcjonowanie znaczków to przeżytek” – jak pewne wydaje się być to stwierdzenie w obliczu świeżych kolekcjonerskich idei, które śmiało i dumnie wyznaczają nowe trendy w dziedzinie zbieractwa rzeczy wszelakich. Mowa o nakręcanych, miniaturowych zabaweczkach autorstwa pewnego brazylijskiego designera - Chico Bicalho.

W każdym z nas jest coś z dziecka

Innowacyjne nakręcajki Chico Bicalho wychodzą pod szyldem uznanej, amerykańskiej marki designerskiej Kikkerland. Cechy charakteryzujące te dziwactwa, to przede wszystkim stalowa, żywa konstrukcja, pomysłowa forma, no i oczywiście sam fakt, że są nakręcane, a więc jeżdzą, biegają, skaczą, prawie latają! Biorąc pod uwagę to, że w każdym z nas jest coś z dziecka, zainteresowanie nimi nie powinno dziwić. To prosta i jasna zasada, będąc trzy- czy czterolatkiem, sam miałem w swoim pokojowym asortymencie co najmniej tuzin nakręcanych samochodzików, więc i teraz chcę mieć coś, co będę mógł nakręcić i z ogromną ciekawością patrzeć potem na tego efekty. To jak gdyby naturalne i zdrowe pragnienie dyktowane naturalną i zdrową socjalizacją! Właśnie dlatego ich rosnąca w bardzo szybkim tempie popularność wcale mnie nie zaskakuje. Faktem jest jednak, że w naszym kraju popularność ta dopiero zaczyna się rozwijać.

Kilka przykładów z bliska

Weźmy na przykład takiego Katitę – bohater nie z tej ziemi! Sam jego wygląd budzi respekt, poza tym świetnie tańczy rytmy latino, zdecydowanie romantyk!




Nieco niższy od poprzednika (przy czym wolny od jakichkolwiek kompleksów w tym względzie) obywatel Spinney jest już troszkę bardziej powściągliwy, nie mniej jednak tańcem nie gardzi, tyle że gustuje w rytmach klasycznych - raczej pozytywista.




Kolejny z ferajny to ZeCar – samochodzik, któremu prawie nic nie jest obce (czyt. prawie żadne przeszkody), nie bawi się w żadne literackie dyrdymały, jest prostolinijny i bezkompromisowy, zdeklarowany wyznawca bardzo prostej zasady życiowej - „alleluja i do przodu!”.




Dla tych, co mają już wszystko i nic

Czasami w życiu przychodzi czas na bilans dotychczasowych osiągnięć – warto wówczas wziąć pod uwagę własne zainteresowania czy też pasje, a mianowicie, na ile realizujemy się w materii rozwijania własnego hobby i pożytkowania wolnego czasu. Czasem wydaje nam się, że zdobyliśmy już wszystkie szczyty górskie, zjeździliśmy cały świat samochodem każdej marki i otarliśmy się już o wszelką formę ekscentryzmu – cóż, nic bardziej mylnego, w obliczu projektów Pana Bicalho. Najwspanialsze jest jednak to, że nakręcane zabaweczki to kolekcjonerska przyjemność nie tylko dla tych, którzy mają już wszystko, ale również dla tych, którym wydaje się, że nie mają jeszcze zbyt wiele. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że wszystkie skupiają w sobie to niezidentyfikowane, wszechogarniające i magiczne „coś”, które po prostu przyciąga i wobec którego nie sposób przejść obojętnie.

zdjęcie główne - Chico Bicalho (źródło: veja.abril.com.br)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz