poniedziałek, 21 września 2009

Pistolety w designie



Pewne wzory są stworzone dla wzornictwa. Czysta linia, prosta grafika, czytelny kształt. Takim wzorem jest pistolet, który od jakiegoś czasu jest kontrowersyjnym leitmotivem kolekcji z różnych dziedzin designu, od wazonów, przez lampy aż po torebki. 

Guns & Roses
Brytyjska firma designerska SUCK UK ma w swojej kolekcji dwa projekty wazonów w kształcie pistoletów. Podobno inspiracją dla pierwszego z nich – pojedynczego wazonika mocowanego do ściany – było słynne już zdjęcie pochodzące z czasów wojny w Wietnamie, na którym protestująca dziewczyna wkłada kwiat w lufę broni trzymanej przez żołnierza. Kwintesencja flower power!

Drugi wazon to trzy połączone pistolety, z których każdy przeznaczony jest dla jednego kwiatka. Tulipan, orchidea czy stokrotka? Pistolety i róże to zdecydowanie najlepsza kombinacja.



Pozłacana Beretta
Lampy projektu Philippe Starcka, które swoją premierę miały wiosną 2005 roku na Salone del Mobile w Mediolanie, są już ikoną współczesnego wzornictwa. Powstały by przypominać swoim użytkownikom, że ich spokojny sen możliwy jest dzięki czyjejś śmierci. Prototypy pokryte były złotem płatkowym i sygnowane przez projektanta, a wersja produkcyjna to pozłacany stop aluminium. Forma odlewu zrobiona jest z prawdziwego pistoletu z pominięciem niektórych detali. Później powstała jeszcze wersja chromowana, lampa wzorowana na kałasznikowie AK47 oraz lampa podłogowa na wzór M16.




Każdy z tych produktów wywołał duże poruszenie wśród opinii publicznej i przywołał nienowe już pytania o miejsce sztuki i wzornictwa we współczesnym świecie. Czy przedmioty te chwalą przemoc czy protestują przeciwko niej, czy sztuka powinna tak bardzo inspirować się życiem, czy wyznaczać inne, bardziej szczytne kierunki. Czy ideologia dołączana do tych przedmiotów jest rzeczywiście czytelna? Jedno trzeba przyznać, te produkty nikogo nie pozostawiają obojętnym.

Zdjęcia pobrane z:
www.crazyshop.pl
www.suck.uk.com
www.jiid.blogspot.com
www.gearcrave.com

piątek, 18 września 2009

Nowe oblicze kolekcjonerstwa

„Kolekcjonowanie znaczków to przeżytek” – jak pewne wydaje się być to stwierdzenie w obliczu świeżych kolekcjonerskich idei, które śmiało i dumnie wyznaczają nowe trendy w dziedzinie zbieractwa rzeczy wszelakich. Mowa o nakręcanych, miniaturowych zabaweczkach autorstwa pewnego brazylijskiego designera - Chico Bicalho.

W każdym z nas jest coś z dziecka

Innowacyjne nakręcajki Chico Bicalho wychodzą pod szyldem uznanej, amerykańskiej marki designerskiej Kikkerland. Cechy charakteryzujące te dziwactwa, to przede wszystkim stalowa, żywa konstrukcja, pomysłowa forma, no i oczywiście sam fakt, że są nakręcane, a więc jeżdzą, biegają, skaczą, prawie latają! Biorąc pod uwagę to, że w każdym z nas jest coś z dziecka, zainteresowanie nimi nie powinno dziwić. To prosta i jasna zasada, będąc trzy- czy czterolatkiem, sam miałem w swoim pokojowym asortymencie co najmniej tuzin nakręcanych samochodzików, więc i teraz chcę mieć coś, co będę mógł nakręcić i z ogromną ciekawością patrzeć potem na tego efekty. To jak gdyby naturalne i zdrowe pragnienie dyktowane naturalną i zdrową socjalizacją! Właśnie dlatego ich rosnąca w bardzo szybkim tempie popularność wcale mnie nie zaskakuje. Faktem jest jednak, że w naszym kraju popularność ta dopiero zaczyna się rozwijać.

Kilka przykładów z bliska

Weźmy na przykład takiego Katitę – bohater nie z tej ziemi! Sam jego wygląd budzi respekt, poza tym świetnie tańczy rytmy latino, zdecydowanie romantyk!




Nieco niższy od poprzednika (przy czym wolny od jakichkolwiek kompleksów w tym względzie) obywatel Spinney jest już troszkę bardziej powściągliwy, nie mniej jednak tańcem nie gardzi, tyle że gustuje w rytmach klasycznych - raczej pozytywista.




Kolejny z ferajny to ZeCar – samochodzik, któremu prawie nic nie jest obce (czyt. prawie żadne przeszkody), nie bawi się w żadne literackie dyrdymały, jest prostolinijny i bezkompromisowy, zdeklarowany wyznawca bardzo prostej zasady życiowej - „alleluja i do przodu!”.




Dla tych, co mają już wszystko i nic

Czasami w życiu przychodzi czas na bilans dotychczasowych osiągnięć – warto wówczas wziąć pod uwagę własne zainteresowania czy też pasje, a mianowicie, na ile realizujemy się w materii rozwijania własnego hobby i pożytkowania wolnego czasu. Czasem wydaje nam się, że zdobyliśmy już wszystkie szczyty górskie, zjeździliśmy cały świat samochodem każdej marki i otarliśmy się już o wszelką formę ekscentryzmu – cóż, nic bardziej mylnego, w obliczu projektów Pana Bicalho. Najwspanialsze jest jednak to, że nakręcane zabaweczki to kolekcjonerska przyjemność nie tylko dla tych, którzy mają już wszystko, ale również dla tych, którym wydaje się, że nie mają jeszcze zbyt wiele. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że wszystkie skupiają w sobie to niezidentyfikowane, wszechogarniające i magiczne „coś”, które po prostu przyciąga i wobec którego nie sposób przejść obojętnie.

zdjęcie główne - Chico Bicalho (źródło: veja.abril.com.br)

czwartek, 17 września 2009

Pulpo – stylowa stal



Stalowe koronki i makramy, stalowe stoły i krzesła, stalowe misy i wieszaki – wszystko kolorowe, finezyjne, zabawne. Design w nowym wydaniu.


Międzynarodowy team

Pulpo to niemiecka firma produkcyjna, powstała w 2006, realizująca projekty uznanych designerów z całego świata. Pod jej produktami podpisują się między innymi Julian Appelius, Carla Zucker, Peter Raacke, Diego de Conca, czy Sibylle Pfeiffer. Lampy, stoliki kawowe, gazetniki, wieszaki, misy czy zegary – wybór jest bardzo szeroki, a wszystkie przedmioty łączy materiał, z którego zostały wykonane. Stal lakierowana proszkowo. W niesamowitych kolorach - od klasycznej bieli i czerni, poprzez wyraziste kolory podstawowe, aż po perliste złoto. Dzięki temu oraz dobremu wzornictwu, akcesoria i meble Pulpo mogą być oryginalnym uzupełnieniem każdego wnętrza.


Harmonia czy kontrast

Wnętrza urządza się na wiele sposobów, według wielu kluczy, lecz najlepsze wnętrza to te, które opowiadają o swoich mieszkańcach. Dodatki Pulpo są oryginalne I wyraziste, mogą wtapiać się w tło, harmonizując z otoczeniem barwą, nigdy jednak nie pozostaną niezauważone, ze względu na swoją niezwykłą formę. Tak jak na przykład niewielki wieszak Andy w kształcie rogów jelenia. Mogłoby się wydawać, że ten motyw jest już dość zużyty w nowoczesnym wzornictwie, lecz w wykonaniu Sibylle Pfeiffer, autorki kolekcji MosaicTM, której Andy jest częścią, wyglądają one świeżo i zabawnie. Natomiast jeśli by zdecydować się na mocne kolory, kontrast i efekt zapewnione.

Stalowy design

Stal jest tworzywem surowym, zimnym, raczej garażowym niż salonowym. Stal nierdzewna już od wielu lat świeci triumfy w kuchniach, łazienkach i na salonach, ale stal – stal? Od 2006 roku Pulpo pokazuje inne, piękne oblicze stali, powycinanej , powyginanej i proszkowo upudrowanej.



piątek, 4 września 2009

Telefony retro

Połączenie starego z nowym – jak się okazuje, jest to idealny sposób na stylowy i oryginalny design. Telefony retro to coraz bardziej popularne w biurach i domach vintage'owe akcenty, wnętrzarskie hołdy składane plonom zamierzchłych czasów. Otrzepane z kurzu projekty wyjęte prosto z lamusa, odziane we współczesne materiały i technologię, dziś robią oszałamiającą karierę!

Perełki XX wieku

Istnieje masa modeli telefonów, które wpisały się na stałe w kanon piękna lat '30, '40 czy '50. Słynny Western Electric 302 z 1937 roku przez długie lata święcił triumfy, a jego twórca, amerykański designer, Henry Dreyfuss zyskał dzięki niemu ogromną popularność. Podobnież model Western Electric 500, który w latach '50 był najbardziej powszechnym i najczęściej używanym telefonem w Stanach Zjednoczonych. Nie sposób pominąć także unikalnego Scandiphone'a, który zawitał w tym czasie do Europy. Było to najmniejsze i najlżejsze urządzenie telefoniczne dostępne wówczas na rynku. Lata '50 to również złoty okres budek telefonicznych i rozmów lokalnych za 10 centów. Wszystko to możemy mieć dzisiaj na jedno nasze skinienie.

Stare i niemodne

Na rynku jest już kilka firm oferujących telefony w stylu retro, m.in. brytyjska ekipa Wild & Wolf. Telefony tego typu to zjawiskowy design dla oryginalnych kawiarni, restauracji, vintage'owych salonów czy stylowych biur. Połączenie stylu i wyglądu popularnych modeli z nowoczesną technologią telefonii stacjonarnej to nie nowość na rynku, jednak dopiero od niedawna zauważyć można, jak projekty tego typu błyszczą na salonach. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć dlaczego, być może jest to krzyk rozpaczy lub tęsknoty za tym co odległe i już nienamacalne. Retro to czysta imitacja pewnych minionych trendów, czegoś co już stare i niemodne. Paradoksalnie dziś to stare i niemodne stanowi prestiż, klasę i elegancję.

Czas na design!

Stało się! Klamka zapadła – idziemy w design! To, co jeszcze niedawno wydawało się szczytem fanaberii znudzonego umysłu ludzkiego, dziś nieuchronnie i nieodwołalnie wkracza do wnętrz naszych salonów i biur, zarażając tym samym do szpiku kości nasze własne wnętrza kolorami, wzorami, kształtami, jakby nie z tej ziemi!

Era designera

Składane miski kuchenne, głośniki komputerowe w kształcie zwierząt, multi-funkcjonalne organizery, doniczki w postaci mega filiżanek - cuda na kiju! To zaledwie kilka przykładów wyjętych prosto ze skrzętnie skrywanych przez sieć witryn sklepów internetowych, o których istnieniu często nawet nie zdajemy sobie sprawy. Designerzy nie śpią po nocach, wprost dwoją się i troją, wszystko po to, by zaskoczyć, zadziwić, zachwycić – jak dotąd udaje im się to znakomicie. Sprzedaż? Rośnie i rośnie, co powoduje pojawianie się na rynku coraz większej ilości firm designerskich. Takie marki, jak Joseph Joseph, Ritzenhoff, Present Time, Pulpo, czy Wild & Wolf znane już są na całym świecie.

Design a portfel

Gama oryginalnie zaprojektowanych produktów jest niezwykle szeroka, oczywiście dyktowana potrzebami rynku. Począwszy od wystroju wnętrz, przez praktyczne, funkcjonalne akcesoria, aż do niewielkich gadżetów porażających ekscentryczną estetyką. A ile to kosztuje? Właśnie, przyjęło się myśleć, że niestety design jest drogi i nie dla każdego, ale czy zawsze? Niekoniecznie. Wszystko zależy od podejścia. Wielu ludzi z branży uważa, że kwintesencja designu przejawia się właśnie w najmniejszych i najdrobniejszych szczegółach i drobiazgach życia codziennego, które powinny być dostępne dla każdego.

Co się stało?

Dlaczego ludzie wybierają design? Bo design to sztuka – popkulturowa, grana z rozmachem, totalnie bezkompromisowa i bez żadnych ograniczeń. Nasza podświadomość, choć na pozór jeszcze zakompleksiona, mimo wszystko zdaje się całkowicie wyzwalać z PRL-owskiej szarzyzny, jeszcze może nieco kulawo, powoli, lecz z pewnością nieodwołalnie. Łakniemy tego, co nowe, modne i kolorowe, idąc w dobrym kierunku, rzecz jasna – nie wystarcza nam już estetyczna poprawność, nie chcemy tkwić w ułudzie tego, co moglibyśmy mieć, wręcz przeciwnie! Chcemy to mieć i mieć będziemy! Bo stać nas na dobry design.